Równoległe zwoływanie zgromadzeń – kto naprawdę miał prawo je zwołać

Równoległe zwoływanie zgromadzeń to realny problem wtedy, gdy w jednej spółce różne osoby albo grupy powołują się na własną podstawę do zwołania obrad. Nie wygrywa ten, kto działa szybciej. Kluczowe jest to, kto miał kompetencję, na jakiej podstawie działał i czy dochował reguł zwołania.

W sporach korporacyjnych taki ruch nie jest wyłącznie absurdem proceduralnym. To często świadoma gra o kontrolę nad spółką, porządkiem obrad i dalszym biegiem uchwał. Na papierze mogą pojawić się dwa zgromadzenia. W praktyce chodzi o jedno: kto pierwszy zbuduje własną wersję rzeczywistości korporacyjnej.

Równoległe zwoływanie zgromadzeń – skąd bierze się ten problem

W spokojnie działającej spółce pytanie o to, kto zwołuje zgromadzenie, zwykle nie budzi emocji. Problem zaczyna się wtedy, gdy spór wchodzi na poziom organów, kompetencji i kontroli nad formalnym obiegiem decyzji.

Wtedy każda strona zaczyna czytać KSH i dokumenty korporacyjne pod własny interes. Jedna grupa twierdzi, że działa zarząd. Druga wskazuje na radę nadzorczą, komisję rewizyjną, szczególne uprawnienie umowne albo statutowe. Czasem wchodzi jeszcze w grę żądanie wspólników lub akcjonariuszy, a potem także sądowe upoważnienie do zwołania obrad.

W mojej praktyce właśnie takie momenty bywają szczególnie niebezpieczne. Na zewnątrz wygląda to jak techniczny spór o formalności. W środku często chodzi już o pieniądze, wpływ na organy i kontrolę nad dalszym ruchem w spółce.

Równoległe zwoływanie zgromadzeń w spółce z o.o.

W spółce z o.o. punktem wyjścia jest prosta zasada. Zgromadzenie wspólników zwołuje zarząd. Na tym jednak temat się nie kończy.

KSH dopuszcza też inne sytuacje. Rada nadzorcza albo komisja rewizyjna mogą wejść do gry w przypadkach przewidzianych ustawą. Umowa spółki może dodatkowo przyznać podobne uprawnienia innym osobom. Do tego wspólnicy reprezentujący wymagany poziom kapitału zakładowego mogą uruchomić tryb żądania zwołania nadzwyczajnego zgromadzenia albo wprowadzenia spraw do porządku obrad.

Jeżeli zarząd nie zareaguje prawidłowo, do sporu może wejść sąd rejestrowy. To właśnie tutaj rodzi się pole do konfliktu. Jedna strona uważa, że tylko jej zgromadzenie jest legalne. Druga buduje własną podstawę kompetencyjną i twierdzi, że działa skutecznie.

Samo istnienie dwóch zawiadomień nie przesądza jeszcze, że obie strony działają równie mocno. Trzeba sprawdzić, która z nich rzeczywiście uruchomiła właściwy tryb i dochowała jego warunków.

Równoległe zwoływanie zgromadzeń w spółce akcyjnej

W spółce akcyjnej sytuacja potrafi być jeszcze bardziej napięta. Zasadą pozostaje to, że walne zgromadzenie zwołuje zarząd. Rada nadzorcza także może mieć własną rolę. Statut może dorzucić kolejne osoby uprawnione.

Najciekawszy praktycznie jest jednak przypadek akcjonariuszy reprezentujących co najmniej połowę kapitału zakładowego albo co najmniej połowę ogółu głosów. To nie zawsze musi być ten sam podmiot. Przy uprzywilejowaniu głosowym może dojść do sytuacji, w której jeden akcjonariusz powie: mam połowę kapitału, więc mogę zwołać walne. Drugi odpowie: mam połowę głosów, więc ja też mam tę kompetencję.

I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwy problem. Dwie strony mogą próbować zwołać konkurencyjne walne. Każda z nich będzie przekonywać, że działa na właściwej podstawie. Każda będzie też próbować zaskoczyć przeciwnika terminem, miejscem albo porządkiem obrad.

To nie jest ciekawostka akademicka. To realny mechanizm walki o przewagę.

Równoległe zwoływanie zgromadzeń a ocena, które obrady są ważniejsze

W takiej sytuacji nie wystarczy spojrzeć na datę, godzinę i miejsce. Trzeba zacząć od pytania podstawowego: kto zwołał zgromadzenie i z jakiego źródła wywodzi swoją kompetencję.

Potem trzeba sprawdzić drugi poziom. Nawet osoba, która co do zasady może zwołać zgromadzenie, musi jeszcze działać w prawidłowym trybie. Znaczenie mają terminy, forma zawiadomienia, sposób opisania porządku obrad i zgodność z dokumentami korporacyjnymi spółki.

Dopiero trzeci poziom dotyczy strategii sporu. Czasem jedna strona nie buduje mocniejszej podstawy prawnej. Buduje tylko szybszą narrację. Chce stworzyć wrażenie faktu dokonanego, podjąć uchwały i potem narzucić innym tezę, że to jej zgromadzenie było „tym prawdziwym”.

Właśnie dlatego równoległe zwoływanie zgromadzeń trzeba analizować warstwowo. Sama chronologia nie wystarczy.

Jak sprawdzić, czy druga strona nie buduje własnej wersji rzeczywistości korporacyjnej

Sprawdź źródło kompetencji

Najpierw trzeba ustalić, z czego dokładnie wynika prawo do zwołania zgromadzenia. Czy chodzi o ustawę, umowę spółki, statut, wcześniejsze żądanie wspólników lub akcjonariuszy, czy może o sądowe upoważnienie.

Sprawdź, czy tryb został uruchomiony prawidłowo

Nawet dobra podstawa nie wystarczy, jeżeli ktoś źle zrealizował procedurę. W praktyce liczy się moment złożenia żądania, reakcja zarządu, ewentualne działania rady nadzorczej i to, czy nie pominięto ustawowych etapów.

Sprawdź porządek obrad

W sporach o kontrolę nad spółką porządek obrad rzadko bywa neutralny. Czasem właśnie on pokazuje, kto próbuje przejąć inicjatywę i jak głęboko chce wejść w układ sił.

Sprawdź, czy ktoś nie gra pod zaskoczenie

Zbyt szybki termin, problematyczne miejsce, miękko opisane punkty obrad albo nagłe uruchomienie konkurencyjnego zgromadzenia często nie są przypadkiem. To może być element większego planu.

Co grozi spółce, gdy strony idą w dwa konkurencyjne zgromadzenia

Najpierw pojawia się chaos uchwał. Jedna grupa twierdzi, że odwołała zarząd. Druga twierdzi, że wybrała nowy skład organu. Potem przychodzą wnioski do KRS, pisma do banków, sygnały do kontrahentów i spór o to, kto w ogóle reprezentuje spółkę.

To moment bardzo niebezpieczny. Ryzyko nie dotyczy już tylko abstrakcyjnej ważności uchwał. Dochodzi realne zagrożenie dla pieniędzy, dokumentów, obiegu informacji i bieżącego działania przedsiębiorstwa.

Właśnie wtedy klient zaczyna czuć, że traci kontrolę nie dlatego, że przegrał merytorycznie, ale dlatego, że druga strona szybciej opanowała formalny korytarz sporu.

Jak reagować, gdy dochodzi do równoległego zwoływania zgromadzeń

  • Najpierw trzeba zabezpieczyć materiał. Mam na myśli zawiadomienia, dowody doręczeń, dokumenty korporacyjne, uchwały, korespondencję i wszystkie ślady pokazujące, kto oraz kiedy uruchomił dany tryb.
  • Potem trzeba zbudować mapę kompetencji. Nie warto działać wyłącznie intuicyjnie. Trzeba rozpisać, kto powołuje się na jaki przepis albo postanowienie umowy czy statutu, a następnie porównać to z realnym przebiegiem zdarzeń.
  • Równolegle trzeba myśleć procesowo. Czasem kluczowe będzie zakwestionowanie samego zwołania. Innym razem większe znaczenie będzie miało zaskarżenie uchwał, działania zabezpieczające albo szybka reakcja na poziomie KRS i reprezentacji spółki.
  • Najgorsze, co można zrobić, to przyjąć, że sprawa sama się wyjaśni. Przy takich starciach próżnia proceduralna zwykle działa na korzyść strony bardziej ofensywnej.

Najczęstsze błędy wspólników i akcjonariuszy

Pierwszy błąd polega na patrzeniu wyłącznie na termin zgromadzenia. Szybsza data nie oznacza jeszcze mocniejszej podstawy prawnej.

Drugi błąd to pominięcie dokumentów korporacyjnych. W wielu spółkach właśnie umowa albo statut przesądzają, kto może wejść do gry obok zarządu.

Trzeci błąd polega na zbyt późnym reagowaniu. Gdy druga strona zaczyna budować własny porządek uchwał, każdy dzień zwłoki może wzmacniać wrażenie, że to ona rozdaje karty.

Czwarty błąd to traktowanie sprawy jako czysto formalnej. W rzeczywistości taki spór niemal zawsze dotyczy czegoś większego: kontroli nad organami, pieniędzmi, informacją albo przyszłością transakcji.

Podsumowanie

Równoległe zwoływanie zgromadzeń nie jest egzotycznym przypadkiem. To jeden z bardziej wyrazistych sposobów walki o kontrolę nad spółką. Gdy różne osoby albo grupy mają choćby pozornie własną podstawę do zwołania obrad, spór szybko schodzi z poziomu relacji na poziom kompetencji i faktów dokonanych.

W takiej sytuacji trzeba działać precyzyjnie. Najpierw warto ustalić źródło kompetencji każdej ze stron. Następnie trzeba sprawdzić, czy procedura została uruchomiona prawidłowo. Na końcu trzeba ocenić, jakie ryzyko dla uchwał, organów i majątku spółki tworzy każdy z konkurencyjnych ruchów. To właśnie ten porządek myślenia najczęściej decyduje, kto zachowa realny wpływ na spółkę.

Skontaktuj się z nami

Jeżeli w Twojej spółce pojawiają się dwa konkurencyjne zgromadzenia, dwie grupy powołują się na własne prawo do ich zwołania albo widzisz, że druga strona próbuje zbudować własną wersję rzeczywistości korporacyjnej, skontaktuj się z nami i opisz problem. Przeanalizujemy podstawę kompetencyjną, ocenimy ryzyka dla uchwał i wskażemy, jakie działania najlepiej chronią Twój wpływ na spółkę oraz Twoje interesy majątkowe.