Ustąpienie wspólnika ze spółki – co zmieni projekt nowelizacji KSH

Ustąpienie wspólnika ze spółki to projektowana zmiana KSH, która może dać wspólnikowi sp. z o.o. własne narzędzie wyjścia z konfliktu. Dziś taki wspólnik najczęściej nie ma prostego mechanizmu, który pozwala mu zakończyć relację korporacyjną na uczciwych zasadach. W praktyce często zostaje więc między złym a gorszym wyjściem: długim sporem albo próbą rozwiązania całej spółki.

To właśnie dlatego temat budzi tak duże zainteresowanie. W wielu sporach problem nie polega przecież na tym, że biznes przestaje istnieć. Problem polega na tym, że jeden wspólnik traci wpływ, dostęp do informacji albo udział w wartości, którą sam wcześniej współtworzył.

Ten artykuł poświęcam sp. z o.o., ale analogiczne rozwiązanie projekt ustawy przewiduje dla niepublicznych S.A.

Dlaczego ustąpienie wspólnika ze spółki może być ważną zmianą

W obecnym stanie prawnym wspólnik sp. z o.o. nie ma własnego, prostego powództwa o „wyjście” ze spółki. Może próbować sprzedać udziały. Może też szukać ochrony w innych instrumentach. To jednak często nie rozwiązuje sedna problemu.

Powództwo o wyłączenie wspólnika służy dziś co do zasady pozostałym wspólnikom. Z kolei powództwo o rozwiązanie spółki jest środkiem bardzo daleko idącym. Uderza nie tylko w relację między wspólnikami, ale także w sam biznes.

W praktyce taki układ bywa bardzo niewygodny dla wspólnika mniejszościowego. Gdy większość blokuje sprzedaż udziałów, odcina od informacji albo wypycha z ekonomiki spółki, wspólnik może zostać realnie „uwięziony” w konflikcie. Ten problem od lat wraca w sporach korporacyjnych.

Ustąpienie wspólnika ze spółki w projekcie nowelizacji KSH

Projekt zakłada dodanie do KSH nowego przepisu dla sp. z o.o. Chodzi o art. 269¹ (w przypadku niepublicznych S.A. – o art. 418²). Ma on pozwolić wspólnikowi żądać od sądu orzeczenia jego ustąpienia ze spółki.

To nie ma być prawo do swobodnego wyjścia ze spółki w każdej chwili. Projekt stawia próg wyżej. Wspólnik musiałby wykazać ważną przyczynę, która wynika ze stosunków między wspólnikami albo między spółką a wspólnikiem. Taka przyczyna ma dodatkowo prowadzić do rażącego pokrzywdzenia wspólnika ustępującego.

To ważne zastrzeżenie. Sam konflikt nie wystarczy automatycznie. Nie każda różnica zdań otworzy drogę do wyjścia. Liczyć ma się ciężar problemu i jego realny wpływ na pozycję wspólnika.

Projekt przewiduje też dość konkretną konstrukcję procesu. Powództwo miałoby być kierowane przeciwko spółce oraz wszystkim pozostałym wspólnikom. Jeżeli sąd uwzględni żądanie, udziały wspólnika ustępującego miałyby zostać wykupione po cenie odpowiadającej wartości godziwej.

Co istotne, projekt idzie krok dalej. Sąd mógłby uwzględnić także wartość, jaką udziały miałyby, gdyby nie doszło do rażącego pokrzywdzenia wspólnika. Ten element może mieć bardzo duże znaczenie praktyczne. Otwiera bowiem pole do sporu nie tylko o samą wycenę, ale także o to, czy wcześniejsze działania większości zaniżyły realną wartość pakietu.

Projekt zakłada również, że to spółka dokona wykupu na rachunek pozostałych wspólników. Odpowiedzialność za zapłatę ceny miałaby charakter solidarny. Dla wspólnika wychodzącego to ważny element bezpieczeństwa.

Kiedy ustąpienie wspólnika ze spółki może stać się realnym narzędziem

Największe znaczenie nowy przepis może mieć tam, gdzie konflikt nie sprowadza się do jednej uchwały albo jednego incydentu. Chodzi raczej o sytuacje, w których wspólnik stopniowo traci pozycję.

Tak dzieje się wtedy, gdy druga strona blokuje dywidendę bez przekonującego uzasadnienia. Podobnie bywa wtedy, gdy wspólnik traci dostęp do dokumentów i danych finansowych. Problem pojawia się też przy rozwodnieniu udziału, zmianie układu sił w organach albo przy systematycznym wypychaniu wspólnika z decyzji.

W takich sprawach sam formalny status wspólnika niewiele znaczy. Na papierze udział nadal istnieje. W praktyce wspólnik przestaje mieć wpływ na spółkę i przestaje korzystać z jej wartości.

Właśnie tu ustąpienie wspólnika ze spółki może okazać się narzędziem bardziej adekwatnym niż próba rozwiązania całej spółki. Pozwala bowiem myśleć o zakończeniu konfliktu przez rozdzielenie stron, a nie przez niszczenie przedsiębiorstwa.

Co ustąpienie wspólnika ze spółki zmienia wobec obecnych instrumentów

Największa różnica polega na punkcie ciężkości. Dziś przepisy częściej skupiają się na tym, jak usunąć „problematycznego” wspólnika albo jak zakończyć byt całej spółki. Projekt daje natomiast pokrzywdzonemu wspólnikowi własne roszczenie o wyjście.

To zmiana ważna także strategicznie. W wielu sprawach sam fakt istnienia takiego roszczenia może wpłynąć na negocjacje. Jeżeli druga strona wie, że wspólnik ma realne narzędzie wyjścia z sądowo ustalaną ceną, trudniej będzie budować przewagę wyłącznie na blokowaniu i przeciąganiu.

Takie rozwiązanie może więc działać nie tylko procesowo. Może też działać prewencyjnie. Część sporów być może skończy się wcześniej, bo sama perspektywa pozwu zmieni układ rozmowy.

Gdzie pojawią się najtrudniejsze spory interpretacyjne

Projekt nie usunie sporów. On raczej przeniesie ich środek ciężkości.

Po pierwsze, sądy będą musiały oceniać, co w konkretnej sprawie oznacza ważna przyczyna. To pojęcie nie ma ostrej granicy. W jednej sprawie decydujące będą finanse. W innej dostęp do informacji. Jeszcze w innej trwały paraliż relacji między wspólnikami.

Po drugie, spór niemal na pewno skupi się wokół pojęcia rażącego pokrzywdzenia. Nie każde osłabienie pozycji wspólnika spełni ten próg. Z drugiej strony rażące pokrzywdzenie nie musi oznaczać całkowitego odcięcia od spółki. Może wynikać z sekwencji działań, które osobno wyglądają niewinnie, ale łącznie odbierają wspólnikowi realną wartość.

Po trzecie, bardzo ważna będzie wycena. Wycena udziałów w sporze wspólników niemal nigdy nie jest czystą matematyką. Tu wchodzą w grę dane finansowe, polityka dywidendowa, decyzje inwestycyjne, przepływy ze spółki, a czasem także pytanie, czy biznes nie został wcześniej celowo osłabiony.

To oznacza, że ustąpienie wspólnika ze spółki może stać się obszarem intensywnych sporów dowodowych. Sam przepis może być krótki. Sprawa już niekoniecznie.

Jak przygotować się do takiego sporu już dziś

Choć mówimy o projekcie, wiele działań warto wykonać już teraz. Zwłaszcza wtedy, gdy konflikt trwa i wspólnik widzi, że traci kontrolę albo pieniądze.

Najważniejsze jest uporządkowanie materiału. Warto zebrać dokumenty korporacyjne, uchwały, protokoły, korespondencję, sprawozdania finansowe i dane o przepływach. Równie ważna jest oś czasu. W sporach wspólników często nie wygrywa jedna efektowna wiadomość. Wygrywa spójna historia pokazująca, kiedy i jak zaczęło się wypychanie wspólnika.

Warto też oddzielić trzy porządki. Pierwszy dotyczy naruszeń korporacyjnych. Drugi dotyczy ekonomiki spółki. Trzeci dotyczy samej wyceny. Gdy te warstwy są pomieszane, sprawa robi się nieczytelna. Gdy tworzą logiczną całość, rośnie siła argumentacji.

W mojej ocenie właśnie to będzie decydować o praktycznej skuteczności nowego rozwiązania. Nie sama etykieta przepisu, ale jakość przygotowania sprawy.

Czy ustąpienie wspólnika ze spółki będzie dobrym rozwiązaniem

Co do zasady kierunek zmiany oceniam pozytywnie. Polski model sporów wspólników od dawna potrzebował narzędzia pośredniego. Czegoś między bezradnym trwaniem w konflikcie a próbą rozwiązania całej spółki.

To nie jest jednak lek na każdy spór. Nowy przepis nie zastąpi dobrze napisanej umowy spółki. Nie zastąpi też działań ochronnych podejmowanych odpowiednio wcześnie. Jeżeli wspólnik przez lata ignoruje sygnały alarmowe, sam nowy instrument nie naprawi wszystkiego.

Mimo to projekt może zmienić bardzo dużo. Zwłaszcza w tych sprawach, w których stawką nie jest wyłącznie „honorowe” wyjście z konfliktu, ale realna wartość udziałów, dostęp do pieniędzy i końcowy wynik majątkowy.

Podsumowanie

Ustąpienie wspólnika ze spółki ma szansę stać się jedną z ważniejszych zmian w sporach korporacyjnych. Projekt idzie w stronę, która lepiej odpowiada realiom konfliktu w sp. z o.o. Zamiast zmuszać wspólnika do trwania w złej relacji albo pchać go od razu do żądania rozwiązania spółki, daje mu własne roszczenie o wyjście.

Najwięcej będzie zależało od praktyki. Kluczowe okażą się trzy elementy: próg rażącego pokrzywdzenia, sposób wyceny i jakość materiału dowodowego. Dlatego nawet na etapie projektu warto patrzeć na ten temat nie tylko teoretycznie. W wielu firmach to może być przyszłe narzędzie ochrony realnej wartości biznesu.

Jeżeli jesteś wspólnikiem i widzisz, że druga strona odcina Cię od informacji, pieniędzy albo wpływu na spółkę, opisz nam swój problem. Sprawdzimy, jakie narzędzia są dostępne już dziś i jak najlepiej zabezpieczyć Twoją pozycję na dalszym etapie sporu.